piątek, 26 kwietnia 2013

Wieka porażka - Taft Instant Volume Powder


Dzisiejszy post potraktujcie jako ostrzegawczy. Mój problem z włosami to niestety brak objętości i po pojawieniu się na rynku Taft Instant Volume Powder  postanowiłam spróbować. Tymbardziej, że reklama zachęca. 










Puder ma w jednej chwili wyczarować niezwykła fryzurę – niezależnie od pory dnia, a nawet roku – włosy zawsze będą idealnie ułożone. Specjalnie stworzona bardzo efektywna formuła sprawia, że dzieki Taft Instant Volume Powder każdy kosmyk włosów będzie pod skuteczną kontrolą. Aplikacja produktu jest prosta - wystarczy nasypać nieco pudru na dłoń, rozetrzeć i delikatnie wmasować we włosy.








Właśnie temu opisowi i tym zapewnieniom uległam i liczyłam na choć trochę pozytywny efekt. Efekt był, ale tragiczny. W życiu nie miałam doczynienia z równie beznadziejnym produktem. Zastosowałam według instrukcji i po nałożeniu moje włosy stworzyły jedną wielką płaską czapkę. Odrazu się przetłuściły, były niemożliwie sztywne. Całe szczęscię, że po kilku godzinach itak chciałam umyć włosy. I tu kolejny problem nawet w trakcie 3 nakładania szamponu dalej czułam tą sztywność na włosach. 









Był to mój pierwszy i ostatni raz, pudełko wylądowało w koszu. Totalna katastrofa i wyrzucenie pieniędzy w błoto. 

Niestety jest to mój ostatni post przed wyjazdem. Nie będe miała dostępu do tego typu serwisów, ponieważ są zablokowane, więc wracam za miesiąc!!! 

czwartek, 25 kwietnia 2013

Wołowina z makaronem sojowym


Dzisiaj pora na propozycję obiadową. Jak to zwykle u mnie bywa dość łatwa i szybka. Tylko takie dania lubie najbardziej, proste w przygotowaniu i jednocześnie smaczne. 



 Wołowina z makaronem sojowym. 






Składniki ( 2 porcje ):

- 250g polędwicy wołowej
- 3 łyżki sosu sojowego
- odrobina pasty wasabi (zawsze używam z saszetek, które dołączane są do sushi na wynos)
- ząbek czosnku
- olej rzepakowy 
- 1 czerwona papryka
- 1 papryczka chili
- 1 cebulka
- garść suszonych grzybów
- 500ml bulionu
- 300g makaronu sojowego



Sposób przygotowania:

Przygotować marynatę do mięsa, wymieszać: sos sojowy, wasabi i rozgnieciony czosnekPokrojoną na wąskie paski polędwicę pokryć marynatą i odstawić najlepiej na kilka godzin. Grzyby pokroić i namoczyć w gorącej wodzie. W woku rozgrzać olej i smażyć pokrojoną w paski paprykę czerwoną i chili, cebulkę i wcześniej namoczone grzyby do miękkości. Ściągnąc warzywa i włożyć mięso, smażyć 2-3 minuty i dolać bulion, dusić do zredukowania i miękkości mięsa, następnie dodać warzywa i przygotowany według przepisu na opakowaniu makaron sojowy. Całość  smażyć chwilkę w woku do połączenia smaków.










Wartości odżywcze:


Makaron sojowy - wydawałoby się, że otrzymuje się go z soi, ale nazwa handlowa jest mylna. W rzeczywistości w jego składzie można znaleźć przede wszystkim skrobię otrzymywaną z fasoli mung. Zawiera około 10% białka, ma niewiele tłuszczu. Jest bezglutenowy. Ma postać długich, przezroczystych nitek. Wystarczy zalać go wrzątkiem, nie wymaga gotowania. Najlepiej smakuje jako dodatek do zup, sajgonek, można go podawać mięsem i warzywami. Jego indeks glikemiczny jest dośc niski, wynosi ok. 30.









Smacznego!!!


wtorek, 23 kwietnia 2013

Stara mydlarnia energetyzujący olejek arganowy do twarzy z wit. C


Przeglądając blogi o kosmetykach natknęłam się na recenzję 
Olejku arganowego do twarzy Starej mydlarni. Wcześniej poznałam już działanie czystego olejku arganowego na włosach, skórze i paznokciach, ale do twarzy jakoś nigdy wcześniej nie stosowałam, dlatego zachęcona oceną postanowiłam odwiedzić Starą mydlarnię we Wrocławiu.








Tutaj link, dzięki któremu poznałam cudowny olejek:

 http://cococollection.blogspot.com/2013/04/organiczne-serum-z-olejkiem-arganowym.html

Niestety nie mieli akurat dostępnej wersji z Neroli, więc skusiłam się na olejek z wit. C.











Olejek to połączenie antyutleniaczy: wit. C i E oraz oleju arganowego. Dzięki nim chroni skórę przed wolnymi rodnikami, rozjaśnia, wzmacnia naskórek i zmniejsza przebarwienia. 

Okazał się moim wybawcą, nawilżył mi skórę do tego stopnia, że teraz po nałożeniu podkładu do twarzy muszę użyć pudru do lekkiego zmatowienia. Nie traktuję tego jednak za wadę. W moim przypadku to akurat zaleta i pokazuje, że olejek świetnie nawilża. Oprócz tego wyrównuje koloryt a po kilku dniach cera wygląda na bardziej promienną i zdrowszą.

Stosuję co drugi dzień na noc zamiennie z serum Gurleain. Nie mam potrzeby używania codziennie. Olejek ma bardzo rzadką konsystencje, trzeba nabierać pipetką odrazu nad twarzą bo szybko spływa. Jest to jedyna wada ale można sie przyzwyczaić  biorąc pod uwagę szereg zalet. Jest też bardzo wydajny, wystarczy odrobina aby pokryć całą twarz.










Jeszcze raz dziękuje cococollecion za recenzję tego produktu. Bezapelacyjnie zagości w mojej pielęgnacji na długo.



Stara mydlarnia energetyzujący olejek arganowy do twarzy z wit. C 30ml - 32zl 

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Vichy Normaderm, Idealia, Aqualia Thermal - niestety cała 3 nie dla mnie


Przyszedł czas na recenzję próbek z promocyjnego zestawu Vichy. Nie będę ukrywać, że nie darzę szczególnym uznaniem te marki bo nie zdarzyło się jeszcze, żeby jakikolwiek ich produkt okazał się dla mnie pozytywny. Tak było też tym razem. Niestety żaden z proponowanych kremików nie przypadł mi do gustu.




Vichy Normaderm - krem zwalczający niedoskonałości










Krem zdecydowanie nie dla osób z suchą skórą, może i pomaga zwalczać wszystko co niepotrzebne ale przy okazji podkreśla suche miejsca. Próbka starczyła mi na 3 użycia na noc i po niej faktycznie zauważyłam mniej zaskórników, nie pojawiły się również żadne inne niespodzianki. No ale sucha skóra też zmaga się z niedoskonalościami i jakoś trzeba sobie z nimi radzić. Ten krem jednak do tego się nie sprawdzi bo według mnie poza swoim działaniem robi również dużo złego. Nie nawilża wogóle a nawet tak jak wspomniałam podkreśla suche miejsca.






Vichy Idealia









 Najprzyjemniejszy z całej trójki, miałam podczas ostatnich wakacji pełnowymiarowy produkt, więc wiedziałam czego można się spodziewać. Krem zdecydowanie tylko na okres wiosny lub lata, dla mnie na zimę zbyt lekki i niezbyt ochronny. Próbkę akurat stosowałam w zimnym marcu więc mogę porównać do działania latem. Po nałożeniu można zauważyć wygładzoną i wyrównaną cerę, ale po jakimś czasie niestety efekt znika. Stosowałam na dzień. Sprawdza się pod makijażem, ale trzeba uważać z ilością bo się roluje. 

Krem mi nie zaszkodził, ale nie zdziałał na dłuższą metę nic szczególnego. Są dużo lepsze produkty, które faktycznie pielegnują nie tylko na pół godziny po nałożeniu.




Vichy Aqualia Thermal









 Na koniec zostawiłam największe rozczarowanie, krem który nazwany jest nawilżającym, a nie nawilża nawet w 10%. Zaraz po nałożeniu znikał, a skóra nadal sucha. Tyle na jego temat. 





Jak widać moje nastawienie do firmy Vichy nie zmienia się po przetestowaniu zestawu produktów. Dla mojej cery się nie sprawdzają. W tym przedziale cenowym jest wiele innych kosmetyków, po których widzę efekty i bardziej nadawają się do mojej trudnej skóry.

czwartek, 18 kwietnia 2013

A do sernika... niebieska tajlandzka herbata!


Od zawsze nie przepadałam za smakiem kawy. Raz na jakiś czas mam tzw. zachciankę ale tylko na cappuccino z mlekiem sojowym w Starbucksie lub w Coffee Heaven. Ale nawet wtedy nie jestem w stanie wypić w całości najmniejszej porcji. Wystarczy kilka łyków i zaspokajam swój smak na kawę na kilka tygodni. Za to uwielbiam wszelkiego rodzaju herbaty. Ciąglę wyszukuje nowe rodzaje, nowe smaki. Przywożę je z każdego zakątka świata, w jakim jestem.
Jedną z bardziej niezwykłych herbat przywiozłam z  Tajlandii. 



Blue pea tea









Według opisu na opakowaniu herbata:

- obniża ciśnienie krwi
- ma właściwości antyoksydacyjne i antystresowe
- poprawia wzrok
- odżywia skóre i włosy



Herbata jest w postaci suszonych niebieskich kwiatów, które tradycyjnie zaparza się kilka minut gorącą wodą. Kiedy poraz pierwszy ją parzyłam nie małe było moje zdziwienie, ponieważ nigdy wcześniej nie widziłam i nie piłam niebieskiej herbaty. 









Smak tej herbaty również jest inny niż wszystkie, które do tej pory piłam. Bardzo charakterystyczny.
Na dzień dzisiejszy jest to moja ulubiona herbata. Smak ma nieziemski.










niedziela, 14 kwietnia 2013

Sernik krówkowo migdałowy - mój pierwszy w życiu


Na Święta Wielkanocne postanowiłam poraz pierwszy zrobić sernik. Już kilka tygodni wcześniej znalazłam ciekawie zapowiadający się przepis. Przepis ten pochodzi ze strony internetowej z przepisami do Thermomixa.




http://www.przepisownia.pl/przepisy/sernik-krówkowo-migdałowy/443125








Można go jednak spokojnie zrobić wykorzystując zwykły robot kuchenny. Autor przepisu obiecuje, że uda się każdemu i ja się pod tym podpisuję.








Sernik wyszedł fantasycznie, powiem nieskromnie, że był to jeden z najlepszych serników jakie jadłam. Bardzo serowy i ciężki. Właśnie takie serniki lubię najbardziej. Polecam.








Smacznego!!!

czwartek, 11 kwietnia 2013

Poraz ostatni kupiłam "Flesz"


Myślę, że większość z nas lubi poprzeglądać plotkarskie gazety i poczytać o "celebrytach". Mnie nie ukrywam też czasami skusi jakaś okładka w kiosku. Właśnie ostatnio skusił mnie nowy numer "Flesz". Niestety był to jego ostatni raz.








 W tym numerze przeszli samych siebie, z każdą kolejną stroną byłam coraz bardziej zdenerwowana sposobem, w jaki ta gazeta dobiera materiał. Praktycznie na każdej stronie sponsorowane produkty. Zero obiektywnych ocen. Wszystkie proponowane kosmetyki to czyste reklamy. 



























Kolejnym dziwactwem jest pisanie przez kilkanaście stron o dietach, zdrowym odżywianiu, nawykach i sztuczkach gwiazd, a na następnych stronach 3 przepisy na panierowane placki ziemniaczane smażone w głebokim tłuszczu!!!





Niestety gazeta zasłużyła sobie na to, że więcej nie trafi w moje ręce. Szkoda czasu i 1,99zł!!!:)




środa, 10 kwietnia 2013

Guerlain Terracotta - prasowany puder brązujący


Wcześniej bardzo długo używałam kuleczek brązujących firmy Avon, nie mam do nich żadnych zastrzeżeń. Poprostu po kilku latach zwyczajnie mi się znudziły i kilka miesięcy temu postanowiłam poszukać czegoś innego. Zdecydowałam się  na Guerlain Terracotta. 







Ten puder brązujący ma właściwości nawilżające a jednocześnie matujące. Doskonały do wykończenia makijażu. Rozświetla i nadaje zdrowy, opalony koloryt. 
Jest prosty w użyciu, nie tworzy smug. Jest dostępny w kilku wersjach kolorystycznych.










Puder nie podkreśla suchych skórek i naprawdę bardzo ładnie zachowuję się na twarzy. Utrzymuje się bez żadnego problemu przez cały dzień. Jedyna wada to bardzo kruche i delikatne opakowanie, które niestety szybko sie niszczy w kosmetyczce, co widać na zdjęciu. 







Guerlain Terracotta - prasowany puder brązujący - cena ok 220zł

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Tołpa Planet of Nature - łagodny płyn micelarny do mycia twarzy i oczu


Polską markę Tołpa bardzo lubię, przede wszystkim za naturalny skład ich kosmetyków. Tym razem postanowiłam spróbować Łagodnego płynu micelarnego do mycia twarzy i oczu. Przeznaczony jest do usuwania makijażu i zanieczyszczeń dla cery bardzo wrażliwej.









Płyn może faktycznie jest delikatny, nie podrażnia i łagodzi, ale niestety jako produkt do demakijażu niestety się nie sprawdza. Nie radzi sobie nawet z delikatnym makijażem, a o oczach nawet nie wspomnę. Po jego użyciu nadal ma się wrażenie nieoczyszczonej cery. 










Dokończyłam go jako zwykły tonik do twarzy po zmyciu makijażu jak również rano do oczyszczania skóry. W każdym bądź razie polecam bardziej jako produkt do oczyszczania wrażliwej skóry z zanieczyszczeń niż z makijażu. Jedyna zaleta to faktycznie nie podrażnia a nawet łagodzi cerę.



Tołpa Planet of Nature - łagodny płyn micelarny do mycia twarzy i oczu cena ok. 15zł

sobota, 6 kwietnia 2013

Pasztet sojowy


Odkąd jestem szczęśliwą posiadaczką Thermomixa, praktycznie nie ma dnia, żebym go nie używała. Od koktajlii na śniadanie, zup i dań obiadowych po muffinki i ciasteczka. Nigdy wcześniej gotowanie nie sprawiało mi takiej przyjemności. Ciągle próbuję czegoś nowego. Eksperymentuje bardzo często. A co najważniejsze wiem z czego składają się moje potrawy. Jest to dla mnie bardzo ważne, tymbardziej w dzisiejszych czasach, kiedy każdego dnia słyszymy o aferach związanych z przemysłem spożywczym. Możemy decydować o składnikach. Kilka moich zasad, które stosuję to zamiana mąki białej na pełnoziarnistą lub ryżową, zastąpienie zwykłej śmietany sojową, ryżową lub orkiszową. Nie używam również białego cukru. Zamiast tego stosuję ksylitol, stevię lub syrop z agawy.
Jedną z moich ulubionych potraw, które ostatnio bardzo często przygotowywuję jest pasztet sojowy. Jest idealnym dodatkiem do kanapek.  








Składniki:

- 300g ziaren soi
- 2 marchewki
- 1 pietruszka
- 1 cebula
- 1 ząbek czosnku
- 2 jajka
- oliwa z oliwek
- majeranek, ziele angielskie









Sposób wykonania:

Na kilka godzin przed przygotowywaniem należy namoczyć soję w wodzie, a następnie ugotować ją w tej samej wodzie z liściem laurowym i zielem angielskim aż będzie miękka. Pod koniec gotowania dodać pokrojoną marchewkę i pietruszkę. Całość odcedzamy. Do naczynia w thermomixie włożyć cebulę, czosnek i łyżeczkę oliwy. Poddusić 1min/100C/obr.2. Dodajemy soję z warzywami, jajka i majeranek. Miksujemy 3min/obr.7. Otrzymaną masę przełożyć do foremki i piec w piekarniku nagrzanym do 180C przez 50min. Oczywiscie do mielenia można wykorzystać zwykły robot kuchenny lub blender.



Pasztet jest idealny do kanapek. A najlepiej do bułeczek, które się samemu upiekło:)
Poniżej takie właśnie bułeczki orkiszowe oczywiście z pasztetem i własnoręcznie zrobionym serkiem.












Te zdjęcia pochodzą akurat z mojego śniadania w pociągu:)

Smacznego!!!

piątek, 5 kwietnia 2013

Biotherm Aquasource Gel Cream


Dzisiaj recenzja produktu z próbki, ale zaskoczył mnie na tyle, że stwierdziłam, że warto. Mowa o  Biotherm Aquasource Gel Cream dla cery normalnej i mieszanej. Ta 5ml tubka starczyła mi na około 10 użyć, więc jest dość wydajny. 








Formuła Aquasorce ma długotrwale i głęboko nawilżać kilka warstw komórkowych skóry dzięki połączeniu wody komórkowej czystego planktonu termalnego i mannozy. Pierwszy raz użyłam go w samolocie, gdzie jak wiadomo warunki dla skóry są straszne. Jednak sprawdził się bardzo dobrze i pozytywnie mnie zaskoczył. Przez kilkanaście godzin skóra jest bardzo bardzo nawilżona. Uwielbiam uczucie miękkości i odżywienia jakie pozostawia. Spełnia w zupełności obiecane 24h nawilżenie. Skóra wygląda na wypoczętą i promienną.










Ma żelową konstystencję, dzięki czemu bardzo łatwo się go aplikuje. Nie powiem, że łatwo się wchłania, bo tak nie jest. Długo utrzymuje się na twarzy. Ma przyjemny zielony kolor i bardzo ładny zapach.
Jedną z najważniejszych cech tego kremiku jest to, że nie zawiera parabenu, na który moja skóra bardzo źle reaguje. Być może dzięki temu jest on dla mnie idealny i jak tylko skończe aktualny krem, napewno zakupie go w pełnowymiarowym opakowaniu. 











Biotherm Aquasource Gel Cream 50ml - cena ok. 150zł

wtorek, 2 kwietnia 2013

Drożdżowa maska do włowów - Receptury Babuszki Agafii


Kolejnym produktem z półki rosyjskich kosmetyków, na który przyszła kolej w recenzjach jest
 Drożdżowa maska do włosów, która ma za zadanie przyspieszenie wzrostu włosów i zahamowanie w ich wypadaniu.








Jednym z jej ważniejszych składników są drożdże piwne, które przyspieszają wzrost włosa, wzmacniając jego przemianę materii. Drugim ważnym składnikiem jest olej z kiełków pszenicy, który działa regenerująco i hamuje wypadanie włosów.

Największą zaletą maski jest jej zapach, jestem w nim zakochana. Jest ciasteczkowy, bardzo podobny do zapachu jogurtu danone o smaku biszkoptowym. Zapach unosi się w trakcie aplikacji, ale niestety po zmyciu już nic nie czuć, a szkoda. Jeśli chodzi o działanie na włosy, to mogę powiedzieć, że napewno przyczynia się do szybszego wzrostu włosów. Zauważyłam to na swoich włosach. Poprostu w krótkim czasie urosły dość mocno i zauważyli to nawet inni. Oprócz tego maska sprawia, że włosy są puszyste i sypkie. W żaden sposób nie obciąża. Jedyny minus to brak nawilżania, ale można używać jej na zmianę z typową maską odżywczą i nawilżającą. 









Maskę stosuje raz w tygodniu, nakładam na umyte włosy, pozostawiam na 10minut i zmywam. Mogłaby mieć troszkę gęstszą konstystencję, bo spływa z rąk.
Swoje zadanie maska spełnia w 100%. Już mi się kończy, ale napewno do niej wrócę. 


Drożdżowa maska do włosów 300ml - 17zł 



poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Dietetyczne ciastka owsiane



Tym razem sprawdzony przepis na zdrowe i pyszne ciasteczka owsiane. Mają chrupiącą skórkę i mięciutki środek. Sprawdzą się jako idealna przekąska i w tak zwany nagły napad na "cukier". Jeśli chodzi o dodatki to możemy dowolnie je dobierać według własnych upodobań smakowych.


Ciasteczka owsiane z bakaliami







Składniki:

- 12 łyżek otrąb owsianych
- 2 szklanki mleka 
- 2 łyżeczki prosku do pieczenia
- 2 łyżki stevi 
- dodałam suszoną żurawinę, mielone siemię lniane i krojone orzechy








Sposób przygotowania:

Otręby ze stevią gotujemy na mleku aż do uzyskania zupełnie gęstej masy. Ściągamy z ognia i dodajemy proszek do pieczenia i wszystkie dodatki. Na blaszke położyć papier do pieczenia i masę nakładać łyżką formując ciasteczka. Włożyć do nagrzanego piekarnika i piec przez 20-25 minut w temperaturze 180C














Smacznego!!!