czwartek, 18 kwietnia 2013

A do sernika... niebieska tajlandzka herbata!


Od zawsze nie przepadałam za smakiem kawy. Raz na jakiś czas mam tzw. zachciankę ale tylko na cappuccino z mlekiem sojowym w Starbucksie lub w Coffee Heaven. Ale nawet wtedy nie jestem w stanie wypić w całości najmniejszej porcji. Wystarczy kilka łyków i zaspokajam swój smak na kawę na kilka tygodni. Za to uwielbiam wszelkiego rodzaju herbaty. Ciąglę wyszukuje nowe rodzaje, nowe smaki. Przywożę je z każdego zakątka świata, w jakim jestem.
Jedną z bardziej niezwykłych herbat przywiozłam z  Tajlandii. 



Blue pea tea









Według opisu na opakowaniu herbata:

- obniża ciśnienie krwi
- ma właściwości antyoksydacyjne i antystresowe
- poprawia wzrok
- odżywia skóre i włosy



Herbata jest w postaci suszonych niebieskich kwiatów, które tradycyjnie zaparza się kilka minut gorącą wodą. Kiedy poraz pierwszy ją parzyłam nie małe było moje zdziwienie, ponieważ nigdy wcześniej nie widziłam i nie piłam niebieskiej herbaty. 









Smak tej herbaty również jest inny niż wszystkie, które do tej pory piłam. Bardzo charakterystyczny.
Na dzień dzisiejszy jest to moja ulubiona herbata. Smak ma nieziemski.










3 komentarze:

  1. Szkoda, że nie napisałaś czegoś więcej odnośnie smaku. Ale przyznaję, że wygląda ciekawie, zwłaszcza te kwiaty... :) Przy okazji komentowania zapraszam Cię na rozdanie u mnie ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Niebieskiej herbatki jeszcze nie widziałam. Ciekawi mnie bardzo jej smak.

    OdpowiedzUsuń
  3. gdzie można taka dostać.?? Uwielbiam herbatę i muszę jej spróbowac!! :-)

    OdpowiedzUsuń